Newsletter – zapiszę się, ale…
adminOstatnio zajmowaliśmy się miłością do marek w koncepcie Lovemark. Trochę się rozmarzyliśmy i pobujaliśmy w obłokach. Czas zejść na ziemię. Jak donosi nieoceniony eMarketer, to nie emocje są najważniejsze w kontakcie z marką, przynajmniej w tym e-mailowym kontakcie.
Badanie dotyczy rynku amerykańskiego, prawdopodobnie jednak polskie wyniki byłyby zbliżone, być może nawet jeszcze wyraźniej pokazujące intencje konsumentów-internatów. A jakie one są?
Liczą się zniżki, promocje, próbki, wyprzedaże – słowem cena (pieniądze). Co w tym dziwnego, można zapytać? Nic. Jeśli mogę otrzymać coś za darmo, to dlaczego z tego nie skorzystać? Tyle dobrego dla konsumentów, a marki? Takie działania wydają się krótkookresowe, ad hoc. No bo jak długo możemy organizować i płacić za np. wysyłkę próbek? Jak długo możemy prowadzić markę na promocjach i zniżkach? Niektóre mają to w swoim DNA, innym już będzie trudniej.
Oczywiście badanie to dotyczy jednego z aspektów kontaktu z marką – e-mail. Warto te wyniki zestawić z innymi: otóż 41% amerykańskich internautów podaje jako powód zapisania się do fanpage marki na Facebooku: pokazanie znajomym mojego poparcia dla marki. Na drugim miejscu dopiero są zniżki i promocje (37%).
Newsletter – stały element każdego serwisu. Tutaj dotrzemy do ludzi pragnących zniżek, promocji – określonych korzyści. Co nie jest wcale złe, jednak jakość tych kontaktów pozostawia wiele do życzenia. Taki konsument łatwo zmieni produkt, jeśli konkurencja da 5% więcej. W taki sposób nie zbuduje się lojalności. Działania w social mediach mają tę przewagę, że rośnie jakość użytkowników – kontaktują się oni nie tylko po to, aby otrzymać informację o zniżce, ale przede wszystkim dlatego, że czują jakąś więź z marką. Może to być źródło, po pierwsze feedbacku dla niej, po drugiej ciekawych insightów. Na newsletter też można odpowiedzieć, jednak czy nie utknie on gdzieś w automatycznie generowanych archiwach?
Bartłomiej Piekło, Strategic Planner

