W noc żywych trupów nasze biuro na Niedźwiedziej nawiedziły zjawy, zmory i inne umarlaki. Zapaliły się znicze, powiało chłodem, a w tle słychać było skrzypiące drzwi…. Nasz zespół bez większych wysiłków zamienił się w hordę czarownic, zombie, diabłów i kostuch, co po fakcie niejako nas niepokoi ;)
Nie zabrakło również postaci dobrze znanych z „koszmarnego” dużego ekranu – namierzyliśmy Jokera i Trujący Bluszcz, a nawet…jednego kosmitę!
Miały miejsce prawdziwe sceny grozy… Materiał dowodowy wskazuje, że być może nasz szef ucierpiał na zdrowiu, po ukąszeniu prawdziwej Wampirzycy.
Jedna z koleżanek nie zauważyła, że zabawę opuszcza z nożem wbitym w głowę… na szczęście następnego dnia zniknął.
Inny kolega sprawdzał ostrość tasaka – na sobie i na reszcie gości.
Zawitała do nas nawet Śmierć we własnej osobie, nie wiemy tylko dlaczego tak nam kogoś przypomina.
Na krwistym balu nie zabrakło obywatelek Łysej Góry – przybyły hucznie i licznie, wystrojone, bo ktoś puścił plotkę, że szykuje się zlot czarownic.
Nie wiadomo, kto zabawę opuścił żywy, kto zaś w przyszłym roku nie będzie musiał się przebierać…





