Kilka dni temu Amazon.com ogłosił, że zamierza rozszerzyć rynek sprzedaży swojego czytnika e-book’ów – Kindle i zaoferuje go w międzynarodowej wersji działającej w ponad 100 krajach.
Tego typu deklaracja, w 2 rocznicę powstania tego produktu, pozwala stwierdzić, że rynek udostępniający treści w formie cyfrowej ciągle rośnie. Według analiz przeprowadzonych przez City Investment, sprzedaż Kindle w 2008 roku wyniosła 189 tysięcy sztuk, generując dochód w wysokości 75,4 miliona dolarów. Przy założeniu, że każda osoba posiadająca czytnik zakupi raz w miesiącu ebook’a w średniej cenie 9.99$ daje to kolejne 22,6 mln dolarów dochodu. Według tej samej analizy dochód ze sprzedaży Kindle i ebook’ów przez Amazon pod koniec 2009 roku ma się podwoić, w stosunku rok do roku. Wpływ na wzrost sprzedaży treści na ten nośnik ma głownie cena produktu, która zazwyczaj jest 2,5 razy niższa niż w przypadku wydań papierowych tego samego tytułu. Dodatkowo zamawiający nie ponosi kosztów dodatkowych z tytułu dostawy a zamówiona kopia trafia do niego od razu po dokonaniu płatności.
W wersji międzynarodowej za pomocą Kindle DX z dostępem do sieci będzie można czytać wersje elektroniczne takich trudno dostępnych tytułów prasowych jak The Wall Street Journal czy USA Today. Wykupując dostęp do wydań na preferencyjnych warunkach cenowych.
W chwili wprowadzania Kindle na rynek w listopadzie 2007 roku było wielu sceptyków tej formy rozpowszechniania treści tekstowych. Głównym argumentem było stwierdzenie, że nic nie jest w stanie zastąpić książki w oryginalnym drukowanym wydaniu. Steve Jobs jeden z twórców potęgi Apple w wywiadzie udzielonym na łamach New York Times w styczniu 2008 roku poszedł w swojej krytyce o krok dalej. Stwierdził, że nie ma znaczenia jak dobry czy jak zły jest Kindle jako produkt po prostu się nie sprzeda, bo dziś już nikt nie czyta książek. Zapewne, tak zdecydowane wypowiedzi Jobsa były poniekąd powetowana faktem, że w czerwcu 2007 roku sam wpuścił na rynek produkt ułatwiający mobilny dostęp do treści elektronicznych, kultowego dziś Iphona. W krótkim okresie pojawiła się nawet aplikacja obsługiwana przez ten aparat telefoniczny umożliwiająca odczytywanie plików o rozszerzeniu AZW z ebook’ami dedykowanymi na Kindle. Sam Amazon nie pozostał dłużny i wprowadził do swojego produktu usługi pozwalające dzięki dostępowi do sieci przez modem wireless korzystanie z Google Maps czy przeglądanie poczty elektronicznej.
Sprzedaż Kindle w pierwszym roku nie była oszałamiająca z punktu widzenia sprzedaży innych popularnych gadżetów w okresach ich pojawienia się na rynku, ale przekroczyła znacznie zamierzenia samego producenta. Amazon od listopada 2007 do kwietnia 2008 jedynie przyjmował zamówienia na produkt, ponieważ nie nadążał z produkcją.
Amazon ze swoją ofertą nośnika mogącego obecnie pomieścić do 1500 tanich lub darmowych ebook’ów chce podbić globalny rynek, jednak jego konkurencja nie ma zamiaru przespać okazji. Barnes&Noble główny konkurent Amazon wywodzący się z rynku offline postanowił pójść w jego ślady i zapowiedział wprowadzenie na rynek własnego produktu z pewnym usprawnieniem, którego nie posiada Kindle, mianowicie postanowił zaoferować produkt z kolorowym wyświetlaczem. Walka o wyrwanie jak największego „kawałku tortu” od Amazon może przerodzić się w najokrutniejszą z wojen świata gospodarki – wojnę cenową, na rynku sieciowym zaś hiperbola cenowa szybkim tempem dąży do zera. Pytanie tylko, co na to autorzy treści. Prawdopodobnie rozwiązanie tej kwestii będzie podobne do tego, jakie zaproponował Chris Anderson redaktor naczelny magazynu Wired i autor książki „Free”, którą można kupić w księgarni lub darmowo pobrać w sieci. W myśl zasady, która mówi, że zawsze znajdą się ludzie, którzy czytają dla przyjemności i kupują papierowe wydania, aby swobodnie czytać je na plaży, żaglówce, podczas wakacji w górach, bez obawy o zabrudzenie czy zniszczenie.
Amazon rozważał jeszcze inne sposoby zarabiania
na swoim czytniku jak wprowadzanie płatnych dodatków czy sprzedaż powierzchni reklamowej byłoby to jednak trudne do zrealizowania przy monochromatycznym wyświetlaczu Kindle. Rynek tego typu urządzeń i aplikacji zapewne będzie się rozwijał oferując użytkownikom nowe opcje także mechanizmy służące promocji, jednak raczej będzie to kolejny kanał przekazywania informacji a nie główny ich przekaźnik.
Bartłomiej Piekło
Strategic Planner




