Teoria sześciu stopni oddalenia Stanley’a Miligram’a, która powstała w latach sześćdziesiątych XX wieku głosi, że wystarczy znać sześć odpowiednich osób na świecie, aby maksymalnie w sześciu krokach dotrzeć z komunikatem do każdej osoby na świecie. Teoria ta została powołana do życia na długo przed początkiem internetu w postaci, jaką obecnie znamy, jednak w jego dobie teoria ta wydaje się tym bardziej wiarygodna.
Bezpośrednimi dowodami na słuszność teorii są badania przeprowadzone przez twórców komunikatorów internetowych MSN i naszego rodzimego GaduGadu w 2008 roku. W obydwu przypadkach, po przeanalizowaniu połączeń pomiędzy milionami kont, uzyskano wynik ukazujący ilość potrzebnych kontaktów niezbędnych do przesłania wiadomości do każdego zarejestrowanego użytkownika zbliżony do liczby 6. W przypadku MSN było to średnio 6,6 osoby, natomiast w przypadku GaduGadu wynik wyniósł 5,8. Wpływ na te niewielkie w gruncie rzeczy rozbieżności ma niewątpliwie zasięg geograficzny tych dwóch komunikatorów.
W sieciach społecznościowych niekiedy łatwo jest zaobserwować liczne, zaskakujące powiązania pomiędzy znajomymi i zawiłości grafu społecznego użytkowników, jak nazywana jest sieć powiązań pomiędzy członkami społeczności. Socjogram, jak wymiennie nazywa się to narzędzie, ułatwia w zorientowaniu się jak przebiegają powiązania i wymiana informacji pomiędzy znajomymi. Do tego aspektu sieci, OS3 odwołało się przy projekcie dla marki Lirene i kreacji serwisu znamy-sie.pl. Posiadanie kompletnego opisu sieci, wzajemnych powiązań, pomiędzy internautami w kontekście globalnym jest jednym z głównych celów największych przedsiębiorstw operujących w sieci takich jak Facebook, Google czy NewsCorp.
Stworzenie globalnego grafu społecznego stanie się czynnikiem decydującym przy uruchomieniu usługi OpenID, uniwersalnego, unikatowego profilu sieciowego. Usługa ta umożliwi użytkownikom dostęp do większości serwisów za pomocą tego samego loginu i hasła oraz pozwoli im swobodnie udostępniać informacje o swojej osobie. Google buduje swoje własne OpenID w oparciu o login i hasło poczty elektronicznej Gmail, natomiast Facebook udostępnia twórcom serwisów darmowe API pod nazwa Facebook Connect pozwalające logować się przy użyciu danych zawartych w profilu ze swojej społeczności bez konieczności wypełniania kolejnych formularzy.
Tego typu rozwiązania na rynku globalnym stają się coraz bardziej powszechne i nie można zlekceważyć korzyści z nich płynących. Każdy posiadający konto na Facebook’u jest w stanie wygenerować swój własny graf społeczny przy użyciu specjalnych aplikacji jak Friend Wheel czy Nexus. Podobne aplikacje Social Collider czy Twitt3D udostępnione są również dla serwisu twitter.com
Natomiast Facebook Connect znajduje coraz szersze wykorzystanie w projektach komercyjnych przygotowywanych zarówno przez duże światowe brandy jak i przez drobnych przedsiębiorców, którzy ograniczają koszty tworzenia mechanizmów pozyskiwania i utrzymania społeczności online na własnej stronie korporacyjnej.
Funkcja Facebook Connect została zastosowana między innymi w serwisie dziennika Washington Post. Użytkownik nie musi wypełniać wielopoziomowego formularza rejestracji, aby uzyskać dostęp do pełnego archiwum pisma.
Próba opisania sieci jako ogółu powiązań między użytkownikami mają prowadzić do stworzenia jednego wspólnego standardu dostępu do serwisów. Bez względu na to czy pieczę nad tą bazą przejmie niezależna organizacja czy komercyjny serwis z rodzaju Facebook’a nie da się zaprzeczyć, że już dziś należy przyzwyczajać użytkowników do tego typu rozwiązań. Jednocześnie twórcy i wydawcy serwisów nie powinni bać się darmowych systemów ułatwiających dostęp użytkownikom, bo takie rozwiązania podwyższają wskaźnik interakcji w początkowej fazie zapoznawania się z witryną.
Bartłomiej Piekło
Strategic Planner





Jest tylko jedno ale… Ostatnie kradzieże danych dostępowych do kont zniechęcają do łączenia wszystkiego w jedną sieć.
Ktoś zdobędzie dane do jednego serwisu-> trafi do 20 -> aż w końcu trafi na naszą skrzynkę pocztową, gdzie przypadkiem znajdzie nasze unikalne dane o dużej wartość.
Trochę to tak jak w „Battlestar Galactica” Ale powiązanie wszystkich komputerów w sieć było zakazane, jedna infekcja = koniec. Tak i tym razem, i bardziej powiążemy hasła tym łatwiej będzie je złamać. – Wystarczy jeden słabiej zabezpieczony serwis, aby wszystkie udostępnić.