Stuart Allan teoretyk mediów elektronicznych na łamach swojej książki „Online News: Journalism and the Internet” wysnuł wniosek, że tak jak zamach na J.F. Kennedyego z 22 listopada 1963 roku pomógł telewizji stać się pełnoprawnym medium informacyjnym tak zamachy na WTC z 11 września 2001 pomogły w tym samym mediom elektronicznym. Kontynuując ten tok rozumowania, oczywiście z zachowaniem odpowiedniej wagi wydarzeń i proporcji, można postawić wniosek mówiący, że zamieszki w hali KDT w Warszawie były takim sprawdzianem dla polskich mikroblogów.
21 lipca o 8:42 w serwisie blip.pl pojawił się pierwszy wpis zawierający tag #KDT mówiący o zamieszkach w centrum stolicy. Jak wynika z katalogu agregującego tagi blipcast.pl do końca dnia było ich ponad 1700 co w przypadku tego serwisu stanowi znaczną ilość. Dla porównania należy zauważyć, że najpopularniejsze tagi zazwyczaj pojawiają się w ilości kilkuset uploadów w ciągu 48 godzin. Cały ruch w serwisie został porównany przez komentatorów do ruchu na serwisach społecznościowych podczas zamieszek w Iranie. Jest to jednak dość powierzchowna analiza, zważywszy na skalę zjawiska oraz fakt, że polscy użytkownicy w większości potępiali a nie popierali uczestników zamieszek. Jednak jeden fakt zdaje się być niezaprzeczalny, użytkownicy internetu angażują się w pozyskiwanie i rozpowszechnianie informacji na temat bieżących wydarzeń i robią to szybko.
Początkowo uczestnicy relacji posiłkowali się głównie wiadomościami umieszczanymi na portalach informacyjnych, które prowadziły relacje „minuta po minucie”, gazeta.pl prowadziła nawet dwie niezależne relacje w serwisie głównym i w serwisie Gazeta Warszawa. Źródłem materiału wideo i zdjęć dla użytkowników były również witryny telewizji informacyjnej tvn24.pl i regionalnej TVN Warszawa. Informacje na temat wydarzeń w KDT zdominowały serwisy mikroblogingowe czyniąc z nich źródło bieżącej informacji, uaktualnianej, co kilkanaście sekund. Oczywiście nie zabrakło informacji nieprawdziwych i prześmiewczych w stylu „Dalajlama w KDT”, jednak ogólny obraz bliposfery należy ocenić, jako użyteczne źródło informacji. Wiadomości były wzbogacone o czynnik, którego w większym zakresie, nie posiadały serwisy informacyjne, obraz nastrojów społecznych użytkowników internetu komentujących to wydarzenie. Które w skrócie może ilustrować rysunek.
Po zakończeniu zawieszek tuż po godzinie 18 zaczęły pojawiać się pierwsze amatorskie relacje w serwisie YouTube. W późnych godzinach wieczornych i w dniu następnych komentarze zalały blogosferę, pojawiły się także pierwsze fotoreportaże m.in. w serwisie Flickr.
Mołdawia i Iran miały swoje rewolucje na Twitterze my mieliśmy KDT. Użytkownicy tworzą i chętnie dzielą się informacjami w szybkim tempie, nie czekając już biernie na komunikat. Z marketingowego punktu widzenia aktywność internautów w kwestii warszawskich kupców dowodzi, że jeśli stworzy się odpowiednią platformę komunikacyjną i udostępni ją użytkownikom to chętnie będą się wymieniać informacjami. Nie tylko na temat bieżących wydarzeń, ale również marek i produktów. A w szczególnych przypadkach komunikat ma szansę stać się wirusem.
Organizacje komercyjne mogą wykorzystać serwisy typu blip czy twitter do własnych celów. Jeśli dostarczy się mikroblogerom tematu do rozmów, np. w postaci odnośnika do informacji na temat ciekawej akcji promocyjnej online to powinni chętne przekazać informację dalej tworząc specjalny kanał oznaczony umownym tagiem. Internauci chętnie komunikują się między sobą, jednak, jeśli firmy chcą ich skłonić do rozmowy na temat swojej marki czy produktów to muszą pamiętać, że ta grupa jest otwarta jedynie na szczególnie interesujący kontent. Informacje zabawne, szokujące lub wyjątkowo przydatne.




